|
Wyniki inwestycyjne funduszy hedgingowych za listopad 2008 r. stanowią kolejny dowód, że w okresach kryzysu sprawdzają się alternatywne formy inwestowania. Okazuje się, że aktywne inwestowanie bez narzuconych odgórnie obwarowań formalnych przynosi pozytywne efekty – jednak zarządzający muszą być profesjonalistami.
Znacznie lepiej niż giełdy
Listopad upłynął pod
znakiem mniejszych, niż wcześniej, lecz znacznych jeszcze fluktuacji na rynkach
akcji. Jeden z głównych indeksów amerykańskiej giełdy S&P500 stracił w
minionym miesiącu 7,2%. Z kolei indeks odzwierciedlający sytuację na światowych
rynkach akcji, MSCI World Equity Index spadł o 6,7% a brytyjski FTSE100 o 2%.
Mieliśmy więc kontynuację, października, jednak na mniejszą skalę.
Listopad
to miesiąc dalszych spadków cen strategicznych towarów, z ropą i miedzią na
czele. W takich warunkach przyszło zarządzać funduszom hedgingowym. Raport
opracowany przez amerykańską firmę consultingową, badającą rynek funduszy
hedgingowych, Greenwich Alternative Investments LLC dowodzi, że w listopadzie
indeks, będący benchmarkiem światowego rynku funduszy hedgingowych, Global Hedge
Fund Index spadł o 1,1%. To wielokrotnie mniej, niż zniżkowały, wymienione
powyżej, indeksy akcji. W ciągu 12 miesięcy stracił on 15,6%. Dla porównania w
tym samym okresie S&P500 spadł o 38,1% a MSCI World Equity Index o
44,6%.
Wyniki na strategiach
Firma Greenwich
Alternative Investments LLC wyróżnia 18 strategii funduszy hedgingowych, które
usystematyzowano w czterech grupach.
Szczegółowe wyniki przedstawione w
ostatnim raporcie pokazują, że większość strategii przyniosła straty. Nie są one
tak dotkliwe, jak w ubiegłym miesiącu, kiedy to tylko dwie strategie były na
plusie a straty bardziej dotkliwe.
Nie będzie niespodzianką, że w
listopadzie, kiedy na parkietach giełd akcji odnotowano znaczne spadki, na dużym
plusie, wynoszącym 5,5% uplasowała się strategia krótkiej sprzedaży - „Short
Selling”, podobnie, jak miesiąc wcześniej. Przynosi ona zyski przy spadkach
kursów akcji, więc im gorzej na giełdach, tym lepiej dla „krótkiej sprzedaży
akcji”. Zysk tego rodzaju funduszy wyniósł 34% za minione 12 miesięcy. Jest to
najlepszy wynik ze wszystkich strategii w tym okresie. W listopadzie
zadowalającą, dodatnią stopę zwrotu 3,2% wypracowano na inwestycjach w kontrakty
terminowe (strategia „Futures”). W ciągu roku fundusze stosujące tą strategię
zarobiły średnio 20,2%, co plasuje je na drugim miejscu.
Na niewielkim plusie
w listopadzie wyszły jeszcze następujące strategie: Statistical Arbitrage,
Merger Arbitrage, Macro, Equity Market Neutral, Other Arbitrage.
Większość jednak na minusie
Największe straty
stanowiące 5,6% poniosły w listopadzie fundusze dokonujące arbitrażu na
instrumentach zamiennych – strategia „Convertible Arbitrage”. Nie był to jednak
tak dramatyczny wynik, jak miesiąc wcześniej, kiedy straty zbliżyły się do 20%.
Ostatecznie 12 miesięcy zamyka się stratą 39,17%, co pozwala uznać tą strategię
za najgorszą na trudne czasy. Wysokie straty poniosły również fundusze oparte na
inwestycjach w papiery wartościowe spółek z problemami (Distressed Securities) –
spadek o 5%.
Stratę w wysokości 2,9% poniosły fundusze, które stosują
strategię polegającą na wykorzystaniu wartości spółek (Value). Liderzy
poprzednich lat - fundusze lokujące na rynkach wschodzących „Emerging Markets”
straciły w listopadzie średnio 2,7%, a za 12 miesięcy 35,1%. To drugi z
najgorszych wyników wśród wszystkich rodzajów funduszy hedgingowych w tym
okresie. Rynki wschodzące nie dają już zarabiać, jak w poprzednich
latach.
Odporne na problemy
Przedstawione powyżej wyniki
pokazują, że podczas dekoniunktury na rynkach finansowych fundusze hedgingowe
tracą mniej, niż akcje i w konsekwencji fundusze akcji. W przeszłości nie
brakuje dowodów potwierdzających tą tezę. Na przykład fundusze hedgingowe
reagowały mniejszymi spadkami na takie wydarzenia, jak: pierwsza i druga inwazja
wojskowa na Irak, kryzys Azjatycki i Rosyjski, czy wydarzenia „9/11”.
Jednak
byłoby błędem wyciąganie wniosków, że inwestycje w fundusze hedgingowe są dla
każdego właściwą i bezpieczną alternatywą inwestycyjną. Wiele z tych podmiotów
funkcjonuje poza „oczami” organów nadzoru. Ich działalność jest uważana często
za mało przejrzystą. Zazwyczaj „progi wejścia” do funduszy hedgingowych są
ustalane na wysokich poziomach, niedostępnych dla kieszeni inwestora
detalicznego. Niektóre z nich inwestują bardzo ryzykownie i zdarza się, że
bankrutują. Wielomiliardowe straty poniósł kilka lat temu fundusz hedgingowy
LTCM, zarządzany przez tak tęgie głowy, jak laureaci Nagród Nobla z dziedziny
ekonomii. Dziś już zostało po nim wspomnienie i przestroga.
Powyższe problemy
nie dotyczą funduszy hedgingowych, podlegających organom nadzoru finansowego. Te
są zobowiązane stosować określone w aktach prawnych zasady inwestowania a ich
działalność jest transparentna. Ryzyko inwestycyjne tych podmiotów mieści się
więc w ramach ogólnego ryzyka rynku funduszy inwestycyjnych funkcjonujących na
danym rynku.
Niektóre elementy charakterystyczne dla funduszy hedgingowych są
stosowane przez kilka polskich funduszy inwestycyjnych, jak np. Investor FIZ
zarządzany przez Investors TFI. Jego wyniki potwierdzają powyższe tezy. W
październiku tego roku zarobił on 10,7% a w listopadzie 4%. Zysk Investor FIZ za
ostatnie trzy lata stanowi 153,6% i jest najlepszy na polskim rynku funduszy
inwestujących w instrumenty giełdowe a także lepszy od wyników tego rodzaju
funduszy z wielu rozwiniętych rynków zagranicznych.
Investor FIZ lokuje
aktywa w akcje, obligacje, instrumenty pochodne na indeksy, waluty, towary i
energię. Skład portfela jest zmieniany, w zależności od przewidywanej
koniunktury rynkowej.
Sprzątanie świata
Pewne działania w celu
uporządkowania rynku funduszy hedgingowych są wdrażane na świecie już od kilku
lat. W Stanach Zjednoczonych zarządzający funduszami hedgingowymi są zobowiązani
dokonać rejestracji swej działalności, zgodnie z Securities Act. W niektórych
krajach Unii Europejskiej wdrożono, odrębne od dyrektyw UCITS, zasady
inwestowania funduszy hedgingowych. Najbardziej znanym dokumentem regulującym
działalność tych podmiotów jest rozporządzenie 02/80 organu nadzoru nad rynkiem
finansowym w Księstwie Luksemburga, Commission de Surveillance du Secteur
Financier (CSSF). Fundusze utworzone zgodnie z tym prawem są znane u nas, jako
„fundusze luksemburskie” (SICAV, SICAF). W związku z tym, że nie podlegają pod
przepisy UCITS, nie posiadają więc jednolitego „paszportu europejskiego”. Dla
sprzedaży ich tytułów uczestnictwa w danym państwie członkowskim UE wymagane
jest uzyskanie zgody lokalnego organu nadzoru, w Polsce - Komisji Nadzoru
Finansowego (KNF). Zamierzając nabyć oferowany nam „fundusz luksemburski”, czy
inny spoza naszego kraju winniśmy, we własnym interesie sprawdzić, czy posiada
on odpowiednią notyfikację KNF.
|