Zgodnie z przewidywaniami Ministerstwa
Finansów oraz analityków grudniowa inflacja w Polsce wzrosła,
odrobinę mniej od prognoz - do 3,5 proc. To górna granica celu inflacyjnego.
Czy w kolejnych
miesiącach tempo wzrostu cen zostanie zahamowane? MF uważa, że tak, a nawet
znacząco zmniejszy się. Czy jest to realne wobec wzrostów cen nośników energii a
także ostrego ataku zimy? Jej skutki poznamy dopiero na wiosnę.
Odnotowano
też, przekraczający oczekiwania, wzrost agregatu podaży
pieniądza M3 za
grudzień na poziomie 8,1 proc. r/r.
Wobec wzrostu płac na poziomie 3 proc.
przy tym poziomie inflacji jesteśmy w ostatecznym rozliczeniu na minusie. Na
domiar złego, wzrasta bezrobocie, w grudniu sięgnęło 11,9 proc., szacuje
Minierstwo Pracy. Zaczynamy więc odczuwać skutki kryzysu.
Nie wszystkie
wskaźniki pokazują na zdecydowaną poprawę sytuacji na świecie. Wiele z nich
wprowadza w błąd, gdyż ich konstrukcja jest oparta na teoretycznych założeniach
i były one tworzone przez teoretyków. Nawet wskaźnik dynamiki zmian PKB nie
zawsze stanowi wiarygodną informację o sytuacji ekonomicznej w danym kraju. Na
przykład przy silnej deprecjacji waluty i wynikającej z tego poprawie salda
handlu zagranicznego można odnotować znakomity wzrost gospodarczy, nawet przy
niskim poziomie konsumpcji czy skąpych nakładach inwestycyjnych. Czym będzie
napędzany nasz PKB w tym kwartale, jeżeli złoty będzie w dalszym ciągu umacniać
się i pogorszy się nam saldo wymiany handlowej z zagranicą?
Również inne
wskaźniki, w szczególności te, oparte na subiektywnych odczuciach, nastrojach i
prognozach ankietowanych przedstawicieli
biznesu, czy opiniach konsumentów są
obarczone dużym marginesem błędu, chociaż ich odczyty są publikowane z
dokładnością do ułamka punktu. Do podobnych wniosków można dojść czytając dane
dotyczące stopy bezrobocia, gdzie nie uwzględnia się ludzi pracujących w „szarej
strefie”.
Nie można jednak ignorować danych prezentowanych przez agendy
rządowe, banki centralne lub inne podmioty. Pełny obraz może dać jedynie
analiza wielu danych z uwzględnieniem aktualnej sytuacji na wielu rynkach,
należy zadać sobie pytanie czy dany odczyt jest realnym wynikiem, czy tylko
jednorazowym ochyleniem. Najlepiej aby wskaźniki przedstawiały sytuację w
gospodarce niezależnie od nastrojów rynkowych oraz były odporne na manipulacje
czy spekulacje. Do wiarygodnych barometrów gospodarki można zaliczyć Baltic Dry
Index (BDI), który od kilku miesięcy znajduje się w trendzie spadkowym. Stanowi
on miarę stawek frachtowych na całym świecie. A te zależą od sytuacji
gospodarczej - obecnej i tej z najbliższej przyszłości. Wartość BDI nie może być
przedmiotem spekulacji ani manipulacji bowiem opiera się na rzeczywistych
stawkach frachtowych, a te zależą od rzeczywistych zamówień na przewóz
rzeczywistego towaru z jednego rzeczywistego do drugiego rzeczywistego miejsca
na świecie.