|
Strona 2 z 6
New York Empire State Index
NY Empire State Index jest wskaźnikiem nastrojów publikowanym w połowie
każdego miesiąca przez oddział Fed w Nowym Jorku. Odzwierciedla on
sytuację gospodarczą w jednym z najbardziej znaczącym stanów USA.
Ankieta
jest kierowana do 175 firm produkcyjnych i ma na celu uzyskanie opinii
menadżerów, dotyczącej sytuacji biznesowej aktualnie i przewidywanej
w najbliższej przyszłości. Respondenci ujawniają, jak przedstawia się
aktualna sytuacja w ich przedsiębiorstwach w porównaniu z miesiącem
poprzednim. Ponadto przedstawiają prognozy zmian w tym zakresie w
okresie najbliższych sześciu miesięcy.
Pytania dotyczą następujących zagadnień: zamówień, logistyki, czasu
realizacji dostaw, zapasów, cen płaconych, cen otrzymywanych, stanu
zatrudnienia, tygodniowej ilości godzin pracy oraz przewidywanych
zmian sytuacji w gospodarce. Przedstawiciele przemysłu wypowiadają się
również w kwestiach nakładów na technologie oraz wydatków kapitałowych
w ciągu półrocza. Kwestionariusz z pytaniami proponuje trzy opcje
odpowiedzi: „wzrośnie”, „pozostanie bez zmian”, „zmniejszy się”.
Udział procentowy dla poszczególnych wariantów odpowiedzi, po
uwzględnieniu ewentualnych czynników sezonowych, stanowi podstawę
konstrukcji sub-indeksów, a te są podstawą dla obliczenia indeksu
koniunktury gospodarczej w stanie Nowy Jork – NY Empire State Index.
Od 2001 r. indeks osiągał w przeważającej mierze, wartości dodatnie.
Krótkotrwałe, ujemne odczyty wystąpiły w latach 2002, 2003 oraz 2005.
Najwyższe wartości indeksu odnotowano na przełomie 2003/2004 r. Wówczas
wzrost gospodarczy w Stanach osiągał rekordy dekady.
Pierwsze ostrzeżenie przyszło w pierwszym kwartale 2007 r., kiedy
indeks spadł do poziomu bliskiego 0. Późniejsze miesiące przyniosły
odreagowanie, i zwyżkował on powyżej 25 pkt.
Gwałtowny spadek indeksu rozpoczął się w czwartym kwartale 2007 r., kiedy kończyła się kilkuletnia hossa na giełdach.
Na początku 2008 r. indeks spadł poniżej zera, był to początek recesji
w USA. W efekcie dalszego pogorszenia koniunktury w ciągu 5 miesięcy
stracił blisko 50 pkt. W następnych okresach tylko dwukrotnie jego
wartość nieznacznie przewyższyła 0. Raport Fed z połowy września 2008
r. wykazał już spadek o 10 pkt, do -7,4 pkt. Kolejne miesiące
sprowadzały indeks do coraz niższych poziomów, przyczyną czego był
krach na rynkach finansowych oraz rosnące problemy gospodarcze w USA.
Zahamowanie spadków indeksu a nawet niewielkie odreagowanie nastąpiło
na przełomie 2008/2009.
Niestety, przez kolejne dwa miesiące indeks znów tracił na wartości - w
marcu 2009 r. osiągnął swe minimum -38,2 pkt. Tylko 10 proc.
przemysłowców ze stanu Nowy Jork odczuło wówczas poprawę sytuacji a u
48 proc. uległa ona pogorszeniu. Największe spadki koniunktury
odnotowano w obszarach: nowych zamówień, logistyki, niezrealizowanych
zamówień, czasu realizacji dostaw, zapasów. Jak dotąd, był to
najniższy odczyt NY Empire State Index od 2001 r.
Dane opublikowane przez Fed w połowie kwietnia 2009 r. pokazują duży,
24-punktowy wzrost indeksu do poziomu -14,7 pkt. Pomimo, że jego
wartość pozostaje poniżej zera, odzwierciedla zaufanie do planu
uzdrowienia amerykańskiej gospodarki i rosnącą nadzieję na wyjście z
kryzysu. Czy nie przedwcześnie? Dane dotyczące sytuacji gospodarczej w
Stanach Zjednoczonych są w dalszym ciągu niepomyślne, podnoszą się
protesty społeczne, a rezultaty planów ratunkowych stanowią wielką
niewiadomą.
Michigan Consumer Sentiment Index
Michigan Consumer Sentiment Index (MCSI) jest wskaźniem nastroju, który
został opracowany przez Uniwersytet w Michigan.Stanowi on ważny
indykator koniunktury gospodarczej oraz może wspomagać prognozowanie.
Wartość indeksu jest obliczana na podstawie wyników, co miesiąc
przeprowadzanej ankiety telefonicznej, skierowanej do 500 gospodarstwach
domowych w Stanach Zjednoczonych z wyjątkiem stanów Alaska i Hawaje. Respondenci
odpowiadając na pytania oceniają aktualną i przewidywaną sytuację finansową
swych gospodarstw domowych.
Im sytuacja Amerykanów jest lepsza, tym
wyższy poziom indeksu. To daje podstawy aby wnioskować, że wzrosną nakłady na
konsumpcję. Wzrost konsumpcji ma pozytywny wpływ na obroty przedsiębiorstw
produkcyjnych i usługowych, co przekłada się na ich wyniki finansowe oraz kursy
akcji i obligacji. W konsekwencji napędza to wzrost gospodarczy. Efektem
prosperity w gospodarce jest dalszy wzrost zamożności społeczeństwa, które
wydaje coraz więcej na konsumpcję, pobudzając jeszcze bardziej gospodarkę. Takie
sprzężenie zwrotne napędza koniunkturę. Analogicznie funkcjonuje mechanizm
generujący dekoniunkturę w gospodarce.
Znajomość wartości indeksu MCSI
oraz jego trendu może dać odpowiedź na pytanie, czy w przyszłości konsumenci
będą wydawać więcej, czy mniej pieniędzy. Pozwala to przewidzieć, w jakim
kierunku będzie podążać gospodarka - czy będzie wzrastać, czy grozi jej
dekoniunktura.
Indeks jest publikowany dwa razy w miesiącu – w połowie
miesiąca (wyniki wstępne) oraz na koniec lub początku następnego miesiąca, kiedy
znane są już pełne wyniki ankiety.
Na wykresie obrazującym zmiany wskaźnika od
1978 r. zaznaczono obszary, kiedy w Stanach Zjednoczonych miała miejsce recesja.
W większości wypadków poprzedza ją spadek indeksu MCSI.
Najniższą
wartość indeksu odnotowano podczas recesji w 1980 r. Kolejny kryzys miał miejsce
na początku lat 90-tych - znów na krótko pogorszyły się nastroje konsumentów.
Przez ostatnią dekadę minionego wieku indeks Uniwersytetu Michigan wzrastał i na
początku 2000 r. osiągnął historyczne maksimum. Recesja i pęknięcie bańki
internetowej w USA sprowadziły indeks w 2003 r. do poziomu 75. Późniejsze lata
upływały pod znakiem prosperity w gospodarce USA oraz na świecie a na giełdach
panowała hossa. Poprawiały się więc nastroje amerykańskich konsumentów. Jednak w
połowie 2005 r. uległy znacznemu pogorszeniu.
Ostatni marsz na górę
indeks MSCI rozpoczął w maju 2006 r. a po kilku miesiącach osiągnął lokalny
szczyt. Od początku 2007 r. zaczął dynamicznie spadać. Jednak na giełdach dalej
panowała hossa. Dopiero w październiku 2007 r. nastąpiła radykalna zmiana trendu
wzrostowego na spadkowy.
Styczeń 2008 r. można uznać jako początek
depresji w Stanach Zjednoczonych. Spadki PKB zaczęły niepokoić amerykański rząd,
coraz częściej mówiono o problemach rynku kredytów hipotecznych. Na początku
czerwca 2008 r. odczyt indeksu należał do jednych z najniższych w historii,
później nieco odreagował.
Po czterech miesiącach światem wstrząsnęły
informacje o problemach amerykańskiego sektora finansowego. Negatywne wydarzenia
na rynkach finansowych, towarowych, nieruchomości potoczyły się szybko. Stany
Zjednoczone i świat pogrążyły się w kryzysie. Indeks Uniwersytetu Michigan
zszedł poniżej 60. Niski poziom wskaźnika utrzymuje się już 10 miesięcy. Oznacza
to, że weszliśmy w depresję, która może potrwać dłuższy czas.
Jak widać,
Michigan Consumer Sentiment Index dawał wielokrotnie sygnały zmiany koniunktury
na kilka miesięcy wcześniej. Tak też było ostatnim razem. Pogarszające się
nastroje konsumentów amerykańskich miały dużą wartość prognostyczną.
Crash Confidence Index
Crash Confidence Index, jest indeksem zaufania, odzwierciedlającym
poglądy inwestorów na rozwój sytuacji na rynku papierów wartościowych.
Jak nazwa wskazuje, dotyczy on prawdopodobieństwa wystąpienia krachu
gospodarczego - na miarę tego z 1929 roku. Kryzys mamy dopiero przed
sobą, wiele wskazuje, że będzie to Wielka Depresja II.
Jest on opracowywany przez
Międzynarodowe Centrum Finansów przy Szkole Zarządzania w Yale (International
Center For Finance at the Yale School of Management) pod nadzorem profesora
Roberta J. Shillera, także autora innych ważnych indeksów.
Shiller
definiuje swój indeks, jako procent inwestorów, którzy uważają, że istnieje małe
prawdopodobieństwo - niższe niż 10 proc. - zaistnienia krachu na rynku akcji w
Stanach Zjednoczonych w ciągu najbliższych sześciu miesięcy. Mowa o krachu na
miarę tego z okresu Wielkiej Depresji. Może mieć on źródło w USA, jak też poza
granicą i przenieść się na rynek amerykański. Pytanie jest kierowane do
inwestorów instytucjonalnych oraz indywidualnych, a następnie dla każdej grupy
wyznacza się odpowiedni wykres.
Im niższy odczyt indeksu, tym mniejsza
wiara, że krachu nie będzie. Oznacza to, że ubywa inwestorów, którzy są
optymistami co do rozwoju sytuacji na giełdzie. Indeks można określić, jako
"miernik niewiary w krach".
Na poniższym wykresie przedstawiono
kształtowanie się Crash Confidence Index w ciągu ostatnich 20 lat. Dla
inwestorów indywidualnych indeks zaczęto obliczać systematycznie dopiero pod
koniec lat 90-tych.
Początkowo większymi optymistami byli
inwestorzy indywidualni. Taka sytuacja trwała do 2003 r. Zakończenie bańki
internetowej oznaczało wzrost optymizmu, który przeważał w kolejnych latach
wśród inwestorów instytucjonalnych. Hossa na giełdach powodowała, że coraz
więcej inwestorów postrzegało ryzyko krachu jako niskie. W efekcie indeks dla
inwestorów instytucjonalnych uformował dwa szczyty – w kwietniu 2006 r. i lutym
2007 r. Jego wartość wyniosła wówczas około 58 proc. Z punktu widzenia analizy
technicznej taki podwójny szczyt jest sygnałem zmiany trendu. Tak też się stało
- w następnych miesiącach w obu grupach inwestorów optymizm dynamicznie spadał.
Do sierpnia 2007 r. zniżkował do poziomu 35 proc. wśród inwestorów
instytucjonalnych oraz 30 proc. wśród inwestorów indywidualnych. Tymczasem w
lipcu 2007 r. na giełdzie miała miejsce korekta, lecz wkrótce indeksy znów
zaczęły zwyżkować. Ostateczny zwrot nastąpił w październiku 2007 r. Wówczas z
indeksów Shillera wynikało, że tylko 1/3 inwestorów nie obawia się
krachu.
W następnych miesiącach mniej było optymistów wśród inwestorów
indywidualnych, co może świadczyć o ich lepszym wyczuciu rynku. Obnażenie we
wrześniu 2008 r. problemów rynku finansowego w Stanach Zjednoczonych i
drastyczne spadki kursów akcji na giełdach spowodowały, że pesymiści przeważali
zdecydowanie nad optymistami.
Jak widać, Crash Confidence Index dał
sygnał ostrzegawczy w połowie 2007 r. - pojawił się kilka miesięcy wcześniej
przed zmianą trendu i rok przed załamaniem rynków finansowych. Dowodzi to jego
wartości poznawczej i prognostycznej.
Tak niskiego poziomu optymizmu
inwestorów, jaki mieliśmy w lutym tego roku nie było, odkąd indeks jest liczony,
czyli w ciągu minionych 20 lat. Oznacza to, że nie pojawiły się sygnały poprawy
sytuacji na rykach finansowych.
|